wtorek, 16 lutego 2016

Rozdział 2

Szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam do Adama. Odezwał się znajomy głos.
-No co tak późno dzwonisz? Myślałem, że o mnie zapomniałaś.
-Eh, jak by ci to wytłumaczyć...byłam po prostu zajęta.-na szczęście nie widział, że zrobiłam się czerwona.
-No dobra, wybaczam, wakacje są!-wykrzyczał radośnie w słuchawkę.
-Słuchaj, może przyjedziecie z Izą na parę dni?-nie widziałam ich 7 miesięcy, tęsknię, jak nie wiem co.
-Wiesz, ja mogę przyjechać, ale Iza nie, wyjechała do cioci do Torunia.
-A wiesz na ile?-spytałam.
-Na 2 tygodnie chyba.
-Taaa, szkoda. To o której jutro będziesz? Bo dziś to chyba nie da rady, jest 19:10.
-Hmm...tak o 14:00, o ile nie zaśpię na pociąg!-obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra, ja będę kończyć.
-No, to do jutra! Ej czekaj!
-Co?
-Wezmę kamerę, może coś razem nagramy?
-No niech ci będzie, paa!
-Pa!-eh, znowu będziemy pajacować przed kamerą. Tylko szkoda, że Iza nie przyjedzie. Nagle do pokoju weszła mama.
-Z kim gadałaś?-spytała.
-Z Adamem, jutro do nas przyjedzie, na kilka dni. Pomożesz mi przygotować dla niego miejsce do spania?
-No jasne.-uśmiechnęła się i zaraz zaczęłyśmy szukać jakichś rzeczy. Przez to, że puściłyśmy głośno muzykę mogłam się odprężyć po tym całym dniu.

Następnego dnia:
Zwlekłam się z łóżka, o dziwo była 8:00, nigdy tak wcześnie się nie budzę. Poszłam do łazienki aby się troszkę ogarnąć. Po wszystkich niezbędnych czynnościach ubrałam się w moją nową sukienkę i zeszłam na dół. W kuchni była już mama.
-Chodź, zjedz śniadanie.-uśmiechnęła się i dała mi talerz z naleśnikami. Po śniadaniu poszłam do pokoju. Sięgnęłam po telefon. 'Matko, już 10:00!'-pomyślałam i wzięłam z szafy buty. Wyszłam z domu, tak aby się przejść. Okazało się, że w parku był Karol.
-O, Roksi! Cześć!-podbiegł do mnie i objął po kumpelsku.
-Hej, nie myślałam, że cię tu spotkam.Yyy, a to kto?-obok Karola stał jakiś chłopak. wysoki brunet, piwne oczy.
-Janek, miło mi.-chłopak posłał mi uśmiech i podał rękę.
-Moje imię chyba już znasz, też mi miło.
-To co, idziemy gdzieś?-Karol wyrwał się z chyba intensywnego myślenia.
-Wiesz co, ja nie bardzo mogę, muszę ogarnąć w domu, mam dziś gościa.
-Aaa, rozumiem. No cóż, może innym razem.
-Pa!-powiedziałam im z uśmiechem na twarzy.
-Paa!-chłopcy krzyknęli w tym samym momencie i poszli w inną stronę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to rozdział 2! Myślę, że fajny. Skomentuj, poleć znajomym, bla, bla, bla :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz