poniedziałek, 15 lutego 2016

Rozdział 1 "MAMO, KOCHAM CIĘ!"

Jak zwykle zadzwonił budzik, wstałam i zwlekłam się powolnie z łóżka. Dzisiaj zakończenie roku szkolnego! Wakacje! W końcu odwiedzę Adama i Izę!
Usłyszałam kroki do mojego pokoju. To mama. Chyba się nie upiła bo nie obija się o ścianę. 
-Roksana! Chodź na śniadanie!-otworzyła drzwi do mojego pokoju i się promiennie uśmiechnęła.
-Wow, nie upiłaś się?-spytałam zdziwiona.
-Nie, kończę z tym. Zapisałam się na terapię.-mówiła śmiertelnie poważnie, to po niej widać.
-Mamo, kocham cię!-przytuliłam ją mocno.
-Ja ciebie też, moja koszykarko-uśmiechnęła się ciepło i spojrzała na mnie porozumiewawczo, żebym się ogarnęła, po czym wyszła z pokoju. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się
coś ładnego (klik). Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam w tym zjeść śniadanie. Na szczęście nic sobie nie zrobiłam. Po całej tej ceremonii i w ogóle wróciłam do domu i zaraz przebrałam się w coś luźnego (tylko to damskie) i zbiegłam na dół.
-Mamo! Idę pograć w kosza!-krzyknęłam i ubrałam moje buty i zabrałam spod wieszaka piłkę do koszykówki.
-Dobrze, pa Roksi!-ach, jak dobrze mieć z powrotem taką kochaną mamę.
Poszłam pograć w moje ulubione miejsce. Przy koszu grał już jakiś chłopak, na oko starszy o rok.
-O cześć, może do mnie dołączysz?-spytał.
-No niech będzie.-rozegraliśmy meczyk 1vs1 i był remis!
-No proszę, świetnie grasz.-chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Ty również-zaśmiałam się i celnie wrzuciłam piłkę do kosza.
-Jak masz na imię?-zapytał i również wykonał celny wsad.
-Roksana, a ty?
-Karol, miło mi.-kurczę, miły jest, nawet bardzo. Nigdy wcześniej go tu nie widziałam. Dziwne.
-To co, może idziemy na jakieś lody? W końcu są wakacje!
-Jakbym mógł odmówić!-obaj wybuchnęliśmy śmiechem i poszliśmy do najbliższej lodziarni.
Rozmawialiśmy o tylu ciekawych rzeczach. Dowiedziałam się, że Karol jest youtuberem, nie spodziewałabym się. Obiecał przedstawić mi jutro swojego kolegę, Janka, też youtubera.
Kiedy skończyły nam się tematy do rozmów, postanowiliśmy, że pójdziemy już do domów. Gdy nasze drogi się rozeszły, dał mi karteczkę, na której widniał napis "Zadzwoń pod ten numer, jutro się możemy spotkać :) [nr. telefonu]". Kurczę, jest 19:00! Muszę zadzwonić do Adama, obiecałam mu to! 
---------------------------------------------------------------------------------------------
To koniec rozdziału 1, proszę wyczekiwać 2 jutro! ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz