Ruszyłam w stronę domu. Szłam powoli z głową na dole. Nagle poczułam, że ktoś złapał mnie mocno za nadgarstek. Zaczęłam głośno krzyczeć.
-Puść mnie!-cisza.-Puszczaj do cholery!-podniosłam głowę. No nie! Co w Warszawie robi Marcel?!
-Roksi, nie musisz tak głośno krzyczeć.-powiedział z tym swoim chytrym uśmieszkiem.
-Czego chcesz?
-No jak to "czego chcę"? Chcę, żebyśmy znowu byli razem, to nie oczywiste?-na te słowa zmarszczyłam brwi. To świnia i nigdy więcej nie chcę mieć z nim nic wspólnego!
-Jaja sobie robisz?! Nie ma mowy! Znajdź sobie inną naiwniaczkę.-poczułam mocniejszy uścisk w nadgarstku, chyba się wkurzył...
-Mi nikt nie odmawia!-jeszcze mocniej ścisnął mi rękę, ale puścił, gdy usłyszał krzyk.
-Natychmiast ją puść!-to Adam, ale czy nie miał być później?
-A ty co, jej chłopak?!-znowu chwycił mój nadgarstek. Nie wytrzymałam, to tak bolało!
-Roksi, nie płacz, zaraz będzie po wszystkim...-wtedy wszystko działo się jak w filmie akcji.
W końcu Marcel odpuścił i odszedł cały obolały.
-Adam, dziękuję.-przytuliłam się do niego mocno, odwzajemnił uścisk.
-Przecież jesteś moją przyjaciółką, co nie? Zawsze możesz na mnie liczyć.-ruszyliśmy w stronę mojego domu. Gdy doszliśmy do drzwi, zauważyliśmy karteczkę, na której widniał napis:
"Roksana, pojechałam do babci do Łodzi na parę dni. Na blacie w kuchni zostawiłam ci trochę pieniędzy, możesz zaszaleć. Aha, w pokoju czeka na ciebie niespodzianka, a jak Adam przyjedzie,
to możecie robić co chcecie. MIŁEJ ZABAWY!
MAMA :)
To się zabawimy w takim razie!
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to rozdział 3! Troszkę krótki, ale co poradzić :( Następny będzie dłuższy.
Och Kerel - fanfiction o Kaiko
Cześć! Mam na imię Wiktoria i będę tutaj pisać fanfiction o Karolu Poznańskim, bardziej znanym jako Kaiko ^^ Mam nadzieję, że ktoś to będzie czytał :')
niedziela, 28 lutego 2016
wtorek, 16 lutego 2016
Rozdział 2
Szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam do Adama. Odezwał się znajomy głos.
-No co tak późno dzwonisz? Myślałem, że o mnie zapomniałaś.
-Eh, jak by ci to wytłumaczyć...byłam po prostu zajęta.-na szczęście nie widział, że zrobiłam się czerwona.
-No dobra, wybaczam, wakacje są!-wykrzyczał radośnie w słuchawkę.
-Słuchaj, może przyjedziecie z Izą na parę dni?-nie widziałam ich 7 miesięcy, tęsknię, jak nie wiem co.
-Wiesz, ja mogę przyjechać, ale Iza nie, wyjechała do cioci do Torunia.
-A wiesz na ile?-spytałam.
-Na 2 tygodnie chyba.
-Taaa, szkoda. To o której jutro będziesz? Bo dziś to chyba nie da rady, jest 19:10.
-Hmm...tak o 14:00, o ile nie zaśpię na pociąg!-obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra, ja będę kończyć.
-No, to do jutra! Ej czekaj!
-Co?
-Wezmę kamerę, może coś razem nagramy?
-No niech ci będzie, paa!
-Pa!-eh, znowu będziemy pajacować przed kamerą. Tylko szkoda, że Iza nie przyjedzie. Nagle do pokoju weszła mama.
-Z kim gadałaś?-spytała.
-Z Adamem, jutro do nas przyjedzie, na kilka dni. Pomożesz mi przygotować dla niego miejsce do spania?
-No jasne.-uśmiechnęła się i zaraz zaczęłyśmy szukać jakichś rzeczy. Przez to, że puściłyśmy głośno muzykę mogłam się odprężyć po tym całym dniu.
Następnego dnia:
Zwlekłam się z łóżka, o dziwo była 8:00, nigdy tak wcześnie się nie budzę. Poszłam do łazienki aby się troszkę ogarnąć. Po wszystkich niezbędnych czynnościach ubrałam się w moją nową sukienkę i zeszłam na dół. W kuchni była już mama.
-Chodź, zjedz śniadanie.-uśmiechnęła się i dała mi talerz z naleśnikami. Po śniadaniu poszłam do pokoju. Sięgnęłam po telefon. 'Matko, już 10:00!'-pomyślałam i wzięłam z szafy buty. Wyszłam z domu, tak aby się przejść. Okazało się, że w parku był Karol.
-O, Roksi! Cześć!-podbiegł do mnie i objął po kumpelsku.
-Hej, nie myślałam, że cię tu spotkam.Yyy, a to kto?-obok Karola stał jakiś chłopak. wysoki brunet, piwne oczy.
-Janek, miło mi.-chłopak posłał mi uśmiech i podał rękę.
-Moje imię chyba już znasz, też mi miło.
-To co, idziemy gdzieś?-Karol wyrwał się z chyba intensywnego myślenia.
-Wiesz co, ja nie bardzo mogę, muszę ogarnąć w domu, mam dziś gościa.
-Aaa, rozumiem. No cóż, może innym razem.
-Pa!-powiedziałam im z uśmiechem na twarzy.
-Paa!-chłopcy krzyknęli w tym samym momencie i poszli w inną stronę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to rozdział 2! Myślę, że fajny. Skomentuj, poleć znajomym, bla, bla, bla :D
-No co tak późno dzwonisz? Myślałem, że o mnie zapomniałaś.
-Eh, jak by ci to wytłumaczyć...byłam po prostu zajęta.-na szczęście nie widział, że zrobiłam się czerwona.
-No dobra, wybaczam, wakacje są!-wykrzyczał radośnie w słuchawkę.
-Słuchaj, może przyjedziecie z Izą na parę dni?-nie widziałam ich 7 miesięcy, tęsknię, jak nie wiem co.
-Wiesz, ja mogę przyjechać, ale Iza nie, wyjechała do cioci do Torunia.
-A wiesz na ile?-spytałam.
-Na 2 tygodnie chyba.
-Taaa, szkoda. To o której jutro będziesz? Bo dziś to chyba nie da rady, jest 19:10.
-Hmm...tak o 14:00, o ile nie zaśpię na pociąg!-obaj wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra, ja będę kończyć.
-No, to do jutra! Ej czekaj!
-Co?
-Wezmę kamerę, może coś razem nagramy?
-No niech ci będzie, paa!
-Pa!-eh, znowu będziemy pajacować przed kamerą. Tylko szkoda, że Iza nie przyjedzie. Nagle do pokoju weszła mama.
-Z kim gadałaś?-spytała.
-Z Adamem, jutro do nas przyjedzie, na kilka dni. Pomożesz mi przygotować dla niego miejsce do spania?
-No jasne.-uśmiechnęła się i zaraz zaczęłyśmy szukać jakichś rzeczy. Przez to, że puściłyśmy głośno muzykę mogłam się odprężyć po tym całym dniu.
Następnego dnia:
Zwlekłam się z łóżka, o dziwo była 8:00, nigdy tak wcześnie się nie budzę. Poszłam do łazienki aby się troszkę ogarnąć. Po wszystkich niezbędnych czynnościach ubrałam się w moją nową sukienkę i zeszłam na dół. W kuchni była już mama.
-Chodź, zjedz śniadanie.-uśmiechnęła się i dała mi talerz z naleśnikami. Po śniadaniu poszłam do pokoju. Sięgnęłam po telefon. 'Matko, już 10:00!'-pomyślałam i wzięłam z szafy buty. Wyszłam z domu, tak aby się przejść. Okazało się, że w parku był Karol.
-O, Roksi! Cześć!-podbiegł do mnie i objął po kumpelsku.
-Hej, nie myślałam, że cię tu spotkam.Yyy, a to kto?-obok Karola stał jakiś chłopak. wysoki brunet, piwne oczy.
-Janek, miło mi.-chłopak posłał mi uśmiech i podał rękę.
-Moje imię chyba już znasz, też mi miło.
-To co, idziemy gdzieś?-Karol wyrwał się z chyba intensywnego myślenia.
-Wiesz co, ja nie bardzo mogę, muszę ogarnąć w domu, mam dziś gościa.
-Aaa, rozumiem. No cóż, może innym razem.
-Pa!-powiedziałam im z uśmiechem na twarzy.
-Paa!-chłopcy krzyknęli w tym samym momencie i poszli w inną stronę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i to rozdział 2! Myślę, że fajny. Skomentuj, poleć znajomym, bla, bla, bla :D
poniedziałek, 15 lutego 2016
Rozdział 1 "MAMO, KOCHAM CIĘ!"
Jak zwykle zadzwonił budzik, wstałam i zwlekłam się powolnie z łóżka. Dzisiaj zakończenie roku szkolnego! Wakacje! W końcu odwiedzę Adama i Izę!
Usłyszałam kroki do mojego pokoju. To mama. Chyba się nie upiła bo nie obija się o ścianę.
-Roksana! Chodź na śniadanie!-otworzyła drzwi do mojego pokoju i się promiennie uśmiechnęła.
-Wow, nie upiłaś się?-spytałam zdziwiona.
-Nie, kończę z tym. Zapisałam się na terapię.-mówiła śmiertelnie poważnie, to po niej widać.
-Mamo, kocham cię!-przytuliłam ją mocno.
-Ja ciebie też, moja koszykarko-uśmiechnęła się ciepło i spojrzała na mnie porozumiewawczo, żebym się ogarnęła, po czym wyszła z pokoju. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i ubrałam się
w coś ładnego (klik). Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam w tym zjeść śniadanie. Na szczęście nic sobie nie zrobiłam. Po całej tej ceremonii i w ogóle wróciłam do domu i zaraz przebrałam się w coś luźnego (tylko to damskie) i zbiegłam na dół.
-Mamo! Idę pograć w kosza!-krzyknęłam i ubrałam moje buty i zabrałam spod wieszaka piłkę do koszykówki.
-Dobrze, pa Roksi!-ach, jak dobrze mieć z powrotem taką kochaną mamę.
Poszłam pograć w moje ulubione miejsce. Przy koszu grał już jakiś chłopak, na oko starszy o rok.
-O cześć, może do mnie dołączysz?-spytał.
-No niech będzie.-rozegraliśmy meczyk 1vs1 i był remis!
-No proszę, świetnie grasz.-chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Ty również-zaśmiałam się i celnie wrzuciłam piłkę do kosza.
-Jak masz na imię?-zapytał i również wykonał celny wsad.
-Roksana, a ty?
-Karol, miło mi.-kurczę, miły jest, nawet bardzo. Nigdy wcześniej go tu nie widziałam. Dziwne.
-To co, może idziemy na jakieś lody? W końcu są wakacje!
-Jakbym mógł odmówić!-obaj wybuchnęliśmy śmiechem i poszliśmy do najbliższej lodziarni.
Rozmawialiśmy o tylu ciekawych rzeczach. Dowiedziałam się, że Karol jest youtuberem, nie spodziewałabym się. Obiecał przedstawić mi jutro swojego kolegę, Janka, też youtubera.
Kiedy skończyły nam się tematy do rozmów, postanowiliśmy, że pójdziemy już do domów. Gdy nasze drogi się rozeszły, dał mi karteczkę, na której widniał napis "Zadzwoń pod ten numer, jutro się możemy spotkać :) [nr. telefonu]". Kurczę, jest 19:00! Muszę zadzwonić do Adama, obiecałam mu to!
---------------------------------------------------------------------------------------------
To koniec rozdziału 1, proszę wyczekiwać 2 jutro! ;)
PRZEDSTAWIENIE POSTACI
To tutaj zaczyna się ta opowieść...mniej więcej. Ok, po krótce przedstawię wam postacie, które będą się pojawiać w tym fanfiction ;)
ROKSANA
Roksana to uwielbiająca koszykówkę 17-latka. Czasem lubi czytać książki.
Ma 161 cm wzrostu, śliczne, brązowe oczy i rude włosy.
Jest dość szczupła. Jej ojciec zmarł na raka, przez co matka stała się alkoholiczką.
Mieszka w Warszawie. Ma przyjaciół z Elbląga, (bo tam kiedyś mieszkała)
z którymi utrzymuje stały kontakt, ale do nich dojdę za chwilę.
ADAM i IZA
Adam (17 l.) i Iza (17 l.) to przyjaciele Roksany - są z Elbląga. (tak, Adam to Naruciak XD)
Fakt, mieszkają troszkę daleko od siebie bo 2 km, ale zawsze zmówią się jakoś, aby
odwiedzić Roksanę w Warszawie. Iza jest podobna do Adama czyli pozytywnie zakręcona.
Jest wysoką blondynką o niebieskich oczach, gra w gry, bla, bla, bla :D A Adam to youtuber rzecz jasna
KAROL
Karol (Kaiko) ma (w tym fanfiction) 18 lat. Niebieskie oczy, włosy koloru ciemny blond.
Wysoki, kocha koszykówkę, również nagrywa na YT (pojawi się jeszcze jeden youtuber)
gra w gry itp., itd... Mieszka w Warszawie.
JANEK (JASIU)
Jaś (JDabrowsky) ma (jak Karol) 18 lat. Jest dobrym kumplem Karola. Mieszka w Warszawie.
Wysoki brunet o piwnych oczach, gra w gry (jak każdy youtuber), miły, śmieszek, lubi zwierzęta.
MARCEL
Marcel (17,5 l.) - były chłopak Roksany. Przeprowadził się z Elbląga do Katowic.
Wysoki, niebieskie oczy, brązowe włosy. Gra w piłkę ręczną, typowy łamacz serc i podrywacz,
wysportowany, pewny siebie i wybuchowy.
JESZCZE DZIŚ POJAWI SIĘ 1 ROZDZIAŁ!!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





